Boris Lvin (bbb) wrote,
Boris Lvin
bbb

Интервью Фельгенгауэра в Rzeczpospolita

Kreml nie wytrzyma długiej konfrontacji

Jacek Przybylski 28-08-2008, ostatnia aktualizacja 29-08-2008 14:14

Kreml ma nadzieję, że tak jak po inwazji na Czeczenię, Zachód zrobi dużo hałasu, po czym zapomni o sprawie – przekonuje w rozmowie z „Rz“ Paweł Felgengauer, rosyjski komentator ds. bezpieczeństwa
http://www.rp.pl/artykul/29,183002_Kreml_nie_wytrzyma_dlugiej_konfrontacji_.html
Rz: Mnożą się ostrzeżenia przed III wojną światową. To prawdopodobne?

Paweł Felgengauer: Z pewnością Zachód i Rosja zbliżają się do długotrwałej konfrontacji, która będzie bardzo przypominać zimną wojnę, zwłaszcza jej ostatnią dekadę, po inwazji na Afganistan. Może dochodzić do mniejszych zbrojnych incydentów. Ale tak jak kiedyś, tak i teraz ani w interesie Zachodu, ani Rosji nie leży ich eskalacja i doprowadzenie do wybuchu wojny nuklearnej. Tym razem polem bitwy będzie nie tylko Gruzja, ale też Kaukaz Północny, a główną bronią – naciski dyplomatyczne i ekonomiczne. Rosja jest jednak o wiele, wiele słabsza niż ZSRR i sądzę, że ta konfrontacja doprowadzi do szybkiego upadku obecnego reżimu i wielkiego kryzysu ekonomicznego i politycznego w Rosji. Szybko zaczną się problemy wewnętrzne, bo bogaci Rosjanie chcą robić interesy z Zachodem. Po inwazji na Afganistan, ZSRR udało się przetrwać ponad 10 lat. Po inwazji na Gruzję, jeśli Zachód zdecyduje się na poważną konfrontację, Rosja upadnie za dwa, trzy lata.

Pana zdaniem Zachód zdecyduje się na poważną konfrontację?

To coraz bardziej prawdopodobne. Rosyjska polityka zjednoczyła Zachód. To zaskoczyło władze w Moskwie, które były przygotowane na impas w relacjach z USA zaangażowanymi w konflikty w innych miejscach świata. A co do Europy, były przekonane, że zwłaszcza Francja, Niemcy i Włochy nie dopuszczą do konfrontacji. Sytuacja rozwinęła się zupełnie inaczej. Wygląda na to, że europejscy przywódcy się zjednoczą, a Rosjanie znikąd nie dostaną wsparcia. Chiny nie chcą wspierać Moskwy. Rosja może mieć kłopot nawet ze wsparciem Iranu, który jest szczęśliwy, że coś odwróciło od niego uwagę Zachodu.

Co Rosji może zrobić Zachód?

Szef MSZ Francji Bernard Kouchner mówił na przykład o embargu na broń. Uderzyłoby ono nie tylko w budżet, ale i w próbę modernizacji sił zbrojnych Rosji. Możliwe są też ograniczenia inwestycji i transferu nowoczesnej technologii. Zachodnie sankcje mogą teraz zaszkodzić Rosji bardziej niż kiedykolwiek w historii. Kreml ma jednak nadzieję, że tak jak po inwazji na Czeczenię, Zachód zrobi dużo hałasu, po czym zapomni o sprawie. Jeśli tak się nie stanie, konfrontacja bardzo zaszkodzi Rosji. Postawa Zachodu zależy od tego, jak bardzo będzie się czuł zagrożony. Zauważyłem, że gdy żartuję przy polskich przyjaciołach, że nasze czołgi wkrótce ruszą z Kaliningradu, wcale się nie śmieją. Nie tylko Polska i kraje bałtyckie są mocno przestraszone. Zaniepokojone są Francja i Niemcy. Rosja jest dużo groźniejsza dla Zachodu niż Iran czy bin Laden. Z konfliktem na Kaukazie wiąże się łamanie praw człowieka, setki tysięcy Gruzinów wyrzuconych z Abchazji i Osetii Południowej. Rosja uznała niepodległość tych regionów, choć nie było referendum. To może zjednoczyć polityków o różnych poglądach. Zwłaszcza że Bernard Kouchner ostrzega, że po Gruzji może być Krym, Mołdawia czy Ukraina.

A nie może?

Oczywiście, że może. Generał Bałujewski (były szef sztabu generalnego – dop. red.) dawno ostrzegał, że Rosja może użyć siły, jeśli Gruzja lub Ukraina wejdą do NATO. Moskwa ma na razie inne problemy: choćby za mało żołnierzy, by okupować całą Gruzję. Nie może więc wysłać oddziałów na przykład na Krym. Nie obserwuję żadnych działań w tym kierunku. Tymczasem przygotowania wojsk do gruzińskiej operacji były widoczne od miesięcy i wiadomo było, że wojna w sierpniu będzie nieuchronna.

Pana polscy przyjaciele mogą spać spokojnie?

Na razie tak. Moskwa nie ma odpowiedniego potencjału militarnego. Musi też rozwiązać problemy logistyczne. Zimą połączenia z Cchinwali utrudni śnieg, lawiny. Rosyjski kontyngent musi być więc na tyle duży, by odpowiedzieć na ewentualny atak Gruzinów.

Próba z rakietą Topol, zdolną do przenoszenia ładunków nuklearnych, to odpowiedź na tarczę w Polsce?

Gdy w Polsce powstanie tarcza, większość tych rakiet będzie już zniszczona. Rakiety SS-25 są masowo wycofywane z użytku. Ostatnia ma zniknąć z arsenałów w ciągu czterech, pięciu lat. Podobne testy są przeprowadzane kilka razy w roku i zgodnie z układem o redukcji zbrojeń START Rosja informuje o nich USA. Testy pokazują, że te rakiety mogą jeszcze latać, choć ich konstruktorzy w latach 80. i 90. sądzili, że będą nadawały się do użytku przez 10 lat. Zapewne w związku z Gruzją i zgodą Czech oraz Polski na tarczę dodano trochę rozgłosu zwykłej procedurze.

Aby przestraszyć opinię publiczną?

W zachodnich mediach pojawiają się już głosy: zostawmy tę Gruzję, ona leży gdzieś daleko. A unikniemy wybuchu wojny. Utwierdzają one Rosję w przekonaniu, że, jej taktyka marginalizacji kwestii gruzińskiej przynosi efekty. Rosyjscy dyplomaci przekonują zachodnich gości, że co prawda nie zgadzamy się w sprawie Gruzji, ale nie powinno to szkodzić ważniejszym interesom.
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    default userpic

    Your reply will be screened

    Your IP address will be recorded 

  • 0 comments