Boris Lvin (bbb) wrote,
Boris Lvin
bbb

"Jałta - Moskwa - Warszawa": Польский премьер Марек Белка - о Ялте

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2566022.html



Wszyscy zadajemy sobie pytanie: czy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski powinien, czy nie powinien uczestniczyć w Moskwie 9 maja w uroczystych obchodach 60. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowską III Rzeszą? Odpowiadam: po trzykroć tak! Tak - ze względu na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość!

Szacunek dla prawdy i rola Polski

Dlaczego ze względu na przeszłość? Otóż dlatego, że elementarny szacunek dla prawdy historycznej wymaga, by wśród przywódców demokratycznej wspólnoty państw nie brakowało najwyższych przedstawicieli niepodległej Polski. Historyczną niesprawiedliwością było to, że przed 60 laty nie zaproszono przedstawicieli państwa polskiego do udziału w paradach zwycięstwa organizowanych w 1945 roku w Londynie i w Moskwie. Był to czas, kiedy o losach Polski decydowali inni. Dziś nareszcie jesteśmy gospodarzami we własnym kraju i powinniśmy sami naprawić krzywdę wyrządzoną nam przed 60 laty. Od pierwszego do ostatniego dnia II wojny światowej byliśmy uczestnikami zmagań zbrojnych. Dziś mamy moralny obowiązek i chcemy wobec całej Europy uczcić pamięć tych wszystkich Polaków, którzy polegli w walce z hitleryzmem na wszystkich frontach tamtej wojny. Utracili życie własne, by ratować życie innym.

Po drugie powinniśmy tam być obecni ze względu na wyzwania czasu obecnego. Swoją obecnością w Moskwie możemy zademonstrować nowe miejsce i rolę, jaką odgrywamy w regionie i w skali globalnej - w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego i w realizacji wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Unii Europejskiej.

Po trzecie wreszcie, możemy i chcemy zaświadczyć obecnością głowy państwa polskiego w Moskwie, że podział Europy na strefy wpływów, którego symbolem była Jałta, skończył się raz na zawsze. Budujemy dziś nową Europę opartą na wspólnych wartościach. Tak widzimy przyszłość.

Jesteśmy dziś narodem wolnym i suwerennym - narodem przyjaźnie i życzliwie nastawionym do naszych sąsiadów, do innych narodów Europy i całego świata. Celem, jakim było odrodzenie na zgliszczach wojennych Polski silnej, wolnej, niepodległej i demokratycznej, nie ziścił się w roku 1945, lecz blisko 45 lat później - w roku 1989. Odzyskaliśmy suwerenność nie z łaski zwycięskich mocarstw, ale z woli narodu, którego wielomilionowy ruch społeczny "Solidarność" zapoczątkował pokojowe przemiany w całym regionie.

Dlaczego Jałta kojarzy nam się źle

Konferencja w Jałcie była ważnym ogniwem w procesie dziejowym. Zapowiadała bliski koniec "tysiącletniej III Rzeszy", która przetrwała zaledwie 12 lat. Konferencja ta miała zarysować kontury świata bezpiecznego po wyzwoleniu. Na gruzach "nowego porządku" kształtowanego przez hitlerowskie Niemcy miał powstać świat lepszy. Powstał - dwubiegunowy, podzielony żelazną kurtyną. Dzieliła ona przez blisko pół wieku państwa wolne i demokratyczne od państw zniewolonych i podporządkowanych totalitaryzmowi stalinowskiemu. Polska znalazła się w tej drugiej, pozbawionej pełnej suwerenności części. I nikogo nie powinno dziwić, że Jałta kojarzy nam się źle.

Przed laty trafiły w moje ręce wydane w Moskwie dwie poważne publikacje. Tytuł pierwszej brzmi: „ZSRR - Polska. Mechanizmy podporządkowania 1944-1949”. Drugi dwutomowy zbiór opublikowany został pod skromnym i niewinnym tytułem „Europa Wschodnia w dokumentach rosyjskich archiwów 1944-1953”. We wstępie do tego zbioru wydanego pod auspicjami Rosyjskiej Akademii Nauk czytamy, że bezpośrednio po konferencji jałtańskiej Stalin postrzegany był przez komunistycznych przywódców Europy Wschodniej jako najwyższa instancja. Arbiter w wewnętrznych sporach i konfrontacjach. Wszelkie demokratyczne i niepodległościowe ruchy były tłumione siłą, brutalnie i bezwzględnie. „Jednak tak zmasowanego i długotrwałego wykorzystania siły wojskowej, jak w Polsce - piszą rosyjscy uczeni - nie było w żadnym państwie regionu, chociaż »napinanie muskułów « nierzadko było demonstrowane w okresach napięć”. Powtarzam, tak piszą profesjonalni historycy rosyjscy.

W świadomości Polaków Jałta pociąga za sobą cały szereg skojarzeń z innymi faktami: paktem Ribbentrop-Mołotow, haniebnymi oskarżeniami generała Sikorskiego o zmowę z Hitlerem, gdy polski rząd zwrócił się do międzynarodowego Czerwonego Krzyża o zbadanie okoliczności zbrodni katyńskiej, pogardliwe twierdzenie Mołotowa z października 1939 roku o Polsce, ofierze podwójnej agresji i zdrady, jako "pokracznym bękarcie traktatu wersalskiego". Kojarzy się także z aresztowaniem przez Rosjan Krajowej Rady Ministrów polskiego rządu w marcu 1945 roku i procesem szesnastu. Pamięć o tych faktach jest częścią naszej świadomości. I nigdy nie wolno nam o nich zapomnieć.

Polska czeka na przesłanie z Moskwy

Tak więc dla Polski, ale także i dla państw nadbałtyckich, Czech i innych państw Europy Wschodniej, pojęcie "Jałty" symbolizuje podział Europy i zniewolenie, a nie pokojowy ład międzynarodowy.

Inaczej rzecz wyglądała z punktu widzenia władz ZSRR, Stalina i jego następców. Również dziś jeszcze "Jałta" to dla wielu Rosjan szczyt potęgi imperialnej ich państwa. Nigdy przedtem ani potem Rosja nie osiągnęła takich wpływów, takich możliwości kształtowania światowej sceny politycznej.

Już kilka miesięcy później - latem 1945 roku - ambicje i wpływ Stalina na losy świata były mitygowane obecnością amerykańsko-brytyjską w okupowanych Niemczech. Co ważniejsze - konferencja w Poczdamie odbywała się w cieniu pierwszych prób z amerykańską bronią atomową w stanie Nevada. Dziś wszystkie te fakty należą do historii. Piszę o nich z myślą o naszej przyszłości - naszej wspólnej przyszłości. Pragnę wierzyć, że majowy moskiewski szczyt może zwiastować na barometrze światowej polityki poprawę pogody. W procesie tej poprawy nie może nas zabraknąć.

Nikt w Polsce kwestionować ani umniejszać wkładu Rosji w zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami nie chce. Polska obecność w obchodach 60. rocznicy zwycięstwa nad III Rzeszą to przede wszystkim hołd dla walczących, w tym setek tysięcy Rosjan i przedstawicieli innych narodów ówczesnego Związku Radzieckiego poległych na ziemi polskiej. Cześć im składaną wyraźnie oddzielamy od jednoznacznego potępienia polityki Stalina, który ofiarę rosyjskiej krwi czynił argumentem na rzecz zniewolenia narodów Europy Środkowej.

Oczy świata będą 9 maja wpatrzone w Moskwę. Bacznie wsłuchiwać się będziemy w przesłanie, które stamtąd popłynie. To wielka odpowiedzialność dla gospodarzy. Powinniśmy oczekiwać, że przesłanie to uwzględniać będzie prawdę historyczną w jej całej złożoności. Aby oddać tę prawdę, wystarczy kilka słów, bynajmniej nie osłabią one ani wielkości rocznicy, ani podniosłej świątecznej wymowy. Polska obecność powinna być wyrazem oczekiwania także na te słowa.

Przesłanie z Moskwy będzie dla wielu państw i społeczeństw, nie tylko w regionie Europy Środkowej, probierzem wiarygodności współczesnych deklaracji politycznych. Trwałe, uczciwe, strategiczne partnerstwo Europy z Rosją, do którego wszyscy dziś dążymy, można zbudować jedynie na gruncie wspólnych wartości, a te z kolei wymagają elementarnego szacunku dla prawdy historycznej.
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    default userpic

    Your reply will be screened

    Your IP address will be recorded 

    When you submit the form an invisible reCAPTCHA check will be performed.
    You must follow the Privacy Policy and Google Terms of use.
  • 0 comments